Właśnie dziś jest taki dzień, gdy czuję się jakbym był Marvinem, któremu przypadkiem wybuchł mózg w samochodzie plamiąc koszule współtowarzyszy (na zdjęciu). Łeb mam nabity totalnie bezużytecznymi wiadomościami, że jazz w dżakarcie festival, że chłopakowi piłka w bajoro była wleciała i trupa znalazł, że city w Moskwie powstaje aby symbolem potęgi narodu było co jednak w klęskę sromotną rzeczywistość obraca bo przecież amerykańska architektura symbolem potęgi ruskich być nie może. Dowiaduję się że Maja w ogrodzie jak zasadzi to i plastikowe kwiatki kiełkują, że jest w partii naczelnej skandal którego nie ma, że trzeba wstrzymać homoseksualną propagandę prowadzącą do autoeutanazji dzieci par przez nią stworzonych...Siadam wieczorem na oknie, wiosna idzie więc ja siedząc nie marznę, i dopiero wtedy uświadamiam sobie jak bardzo łeb chce mi wybuchnąć. Ściskam w ręku coraz grubszą garść niezrealizowanych "trzeba", "jutro" i "w końcu", wszystkich oczywistości i totalnie wszechobecnej nicości. I tylko w głowie słowa Adasia Miauczyńskiego "Co za ponury absurd.. żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz