Praktycznie cały dzień, zawinięci w 5 warstw ubrań i żarówiaste kamizelki koloru "wpierdol mi", biegaliśmy po terenach starych fabryk chemicznych w Tomaszowie Maz. sędziując zawody paintball'owe. Impreza niebanalna, bo ponad 450 dużych małych chłopców w tym kilkanaście dużych małych dziewczynek z całej Polski napieprzających do siebie kilogramami farby.
Nie tyle zabawny jest widok trzydziestokilkuletnich facetów tęskniących za wojskiem i realizujących swoje podwórkowe marzenia zabawy w wojne poprzez robienie przeciwnikom siniaków po kulkach, co ich zaangażowanie i ta chęć ocalenia świata za wszelką cenę. Z drugiej jednak strony to właśnie całe to zaangażowanie i realność sprawia, że ta gra przyciąga tak wiele osób. Szczerze mówiąc mnie również i gdyby nie to, że mój portfel dziwnym zbiegiem okoliczności nie przyciąga tak łatwo grubej forsy, która tu niestety jest niezbędna, to też bym się dał wciągnąć.
Jednakże w dzisiejszym dniu najważniejsze jest zupełnie co innego. Mianowicie odkrycie Grabarza, który po 36 godzinach bez snu i będąc na lekkim kacu stwierdził, że widzi piuropusz. Tak, w ten sposób rozwikłał zagadkę wszechczasów czyli - co do cholery przedstawia znaczek Skody?
A jak wiadomo nigdy nie jest dobrze tak, jak pióropuszem mknąć przez świat :)
niedziela, 11 marca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


1 komentarz:
yyyyyy heheh....
a ja słysze głosy...:D
Prześlij komentarz