środa, 4 kwietnia 2007

Socjo-dywagacje

Wczoraj, a właściwie już przedwczoraj przypadała, jak wiadomo druga rocznica śmierci papieża. Dziwna sprawa dosyć. W związku z tą rocznicą jakaś gazeta (nie pamiętam) przeprowadziła sondaż społeczny na temat właśnie Jana Pawła II dosyć szeroko obejmujący tematykę jego osoby. Obraz naszego społeczeństwa wynikający z tych badań, nawet nie będąc socjologiem można jasno odczytać jako mało zaskakujący - tzn. dość jednoznacznie wskazujący na naszą głupotę.

Okazuje się, że 2/3 Polaków nie potrafi dobrze wskazać stanowiska papieża w najważniejszych sprawach o których mówił i które dotyczą naszego codziennego życia. Mało tego, ludzie generalnie nie wiedzą o czym mówił - ważne że był.

Kolejna rzecz - większość Polaków nie przeczytała ani jednej książki, wiersza, listu czy jakiejkolwiek publikacji napisanej przez Karola Wojtyłę, nawet nie wsłuchiwała się w jego kazania, ale uznaje się za bogobojnych katolików, rozpaczających i zalewających się łzami w związku z jego śmiercią lub też zawzięcie "wspominających". ale przecież nasze życie pełne jest obłudy, więc co tam!

Smutne jest przede wszstkim to, że Polacy nie wierzą w Boga, a w swojego papieża. Nie zwraca się uwagi na treść, tylko na formę. Nie wiemy o czym mówił podczas mszy w Wadowicach, wiemy że tam chodził na kremówki, nie wiemy co mówił z okna w Rzymie, wiemy że "pobłogosławił pielgrzymów z Polski w ich ojczystym języku", nie wiemy co chciał ludziom przekazać, ale wiemy że był uśmiechnięty, otwarty i lubiły go białe gołębie i małe dzieci. Lecz nawet gdy wiemy czego od nas oczekiwał to spokojnie robimy dokładnie na odwrót nadal patrząc na niego jak w obrazek. Mówimy o nim "wielki, nasz, wspaniały", a na pytanie "dlaczego właśnie taki?" odpowiadamy "bo był wielkim Polakiem". Nic nie rozumiemy. Coraz wyraźniej staje się on takim naszym narodowym bohaterem. W zasadzie można by go postawić w szeregu z Małyszem - też do niego jeździmy z flagami i go podziwiamy. Ktoś kiedyś trafnie skomentował "Polacy to naród niewierzący, ale praktykujący". Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, mówię tylko o pewnej panującej tendencji, której wielu ulega.

Kolejną żałosną nowinę przynosi nam następne pytanie z sondażu, w którym okazuje się, że 3/4 Polaków chce ustanowienia święta narodowego w dniu śmierci papieża. Abstrakując od polskiej tradycji świętowania klęsk, porażek i upadków, do których doszła by jeszcze śmierć, ciekawe jak by się to święto nazywało? "śmierciowe"? Już słyszę te reklamy w radiu "Telewizor Samsung za tysiąc pińcet!!! już w papieżowy weekend początek wielkiej promocji Euro RTV AGD", albo "Na wiosenną majówkę-papieżówkę tania kiełbasa grillowa!! Dużo tanio Tesco."

Pisząc to, w radiu leci tendencyjny program Janka Pospieszalskiego, w którym rozmawia właśnie na temat papieża z LUDŹMI - tzn. ze swoimi ziomkami-znajomkami czyli prezentującymi jego poglądy potakiwaczami. Jak tu nie odnieść wrażenia, że żyjemy w głupim kraju, albo wypełnionym głupimi ludźmi?

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

masz w tym racje co piszesz, a ja też smutną rzecz zauważyłam...byla modlitwa taka symboliczna u nas przed aula w ten dzien, rozaniec...i rzeczywiscie przyszlo troche osob, choć w porownaniu z tymi tlumami sprzed 2 lat to niewiele.. ale co innego bylo smutne...zaraz obok jakieś dresy ale takie maxymalne przyjechały popisać sie swoimi stjuningowanymi samochodami. każdy oczywiscie z jakaś super laska...bylo ich tak kolo 30, 40....zapuscili jako amatorzy dobrej muzyki, wlasnie taką dobrą muzykę, na całe głośniki, a jeden nawet mial podświetlane na niebiesko podwozie, co naprawde wzbudzilo w niejednym zazdrość...stanęli pod aula i sobie tak stali, a obok pare metrow dalej ludzie ze świeczkami sie zbierali na modlitwe...2 czy 3 nawet podeszlo, nie wiem po co, ale gdy koledzy jednak zaczeli odjeżdzać z piskiem opon obowiązkowo, to pobiegli do swoich wypasionych samochodow...i nie wiem czy oni mnie bardziej bolą, czy bardziej te gazety wszystkie badziewne, ktore rok temu wszystko z podobizna Papieża wkładaly do środka, a gupi ludzie kupowali. chyba nic jednak nie przebije "FAKTU" ktory DZIEN po śmierci Papieża zamieścil listy( chyba sowia poczta z HP) od dzieci, ktore pytały jak sie teraz mają zachowywać i udzielone odpowiedzi na nie. jedno z pytan do dziś pamietam: czy można żuć gumę, gdy Papież umarł...przykre to, taka gupota, i wszystko dla kasy

M. pisze...

wiesz, u nas niestety głupoty chyba nigdy nie braknie...

Anonimowy pisze...

nieco pocieszające jest to, że nie tylko u nas...